Opublikowano

PIĘKNO JEST W OKU WIDZA – WYWIAD Z ERWINEM OLAFEM

Erwin Olaf Piękno jest w oku widza – wywiad z Erwinem Olafem

Jak zdefiniować prace Erwina Olafa, jednego z najbardziej cenionych dziś na świecie holenderskich fotografów? Surowe i przesycone detalem, skromne i patetyczne, eleganckie, choć ocierające się o poetykę kiczu. Ich autor balansuje pomiędzy powściągliwością a przepychem, próbuje zwieść widza wystudiowaną formą, która tylko z pozoru jest pusta. Spomiędzy starannie zaprojektowanej scenerii przedmiotów, ludzi i przestrzeni przemawia bliżej niezdefiniowana nostalgia: smutek, samotność, potrzeba akceptacji? I piękno, które, jak mówi artysta, jest w oku tego, co patrzy. 

ROZMAWIA MICHALINA DOMOŃ

Ten wywiad i inne artykuły przeczytacie w 13 wydaniu magazynu Artysta i Sztuka >>> kliknij i przejdź do numeru.

Michalina Domoń: Studiowałeś dziennikarstwo. Co sprawiło, że zająłeś się fotografią artystyczną?

Erwin Olaf: Podczas studiów w Holandii odkryłem, że moją prawdziwą miłością jest fotografia. Kiedy skończyłem studia, przyjąłem posadę asystenta fotografa i w tym samym czasie zacząłem też robić autoportrety. W tym okresie duży wpływ na to co robiłem miał choreograf Hans van Manen oraz prace Roberta Mapplethorpe`a.

MD: Często powtarzasz, że fotografia musi być piękna. Czym jest dla Ciebie piękno?

EO: Piękno jest w oku obserwatora, w tym przypadku w moim oku. Bardziej cenię zdjęcia, gdy bije z nich coś, co oceniam jako piękno. Trudno jest jednak opisać, czym dokładnie ono jest. Pewne jest, że gdy je widzisz, od razu jesteś w stanie je rozpoznać. Może ma ono coś wspólnego z symetrią, odpowiednim światłem czy kontekstem.

Erwin Olaf, Dawn, The Mother, 2009, fotografia
Erwin Olaf, Dawn, The Mother, 2009

MD: Masz doskonałą technikę, Twoje obrazy są bardzo przemyślane i niejednokrotnie zaangażowane społecznie. Artysta powinien poruszać ludzkie umysły?

EO: Na pewno ważne jest, żeby w swoich pracach zostawić jakąś cząstkę siebie. Dla mnie tą cząstką jest poruszanie takich obszarów, jak: wolność osobista, starość czy umiejętność pogodzenia się ze stratą. Czasem te tematy nakładają się na to, co dzieje się obecnie w społeczeństwie, choć zazwyczaj to nie jest przypadek. Wtedy praca staje się częścią większej dyskusji. Doceniam, kiedy tematy trudne czy delikatne podlegały dyskusji, zwłaszcza gdy są bliskie mojemu sercu.

Erwin Olaf, Dawn, Portrait 02, 2009
Erwin Olaf, Dawn, Portrait 02, 2009

MD: Styl Twojej fotografii stał się wyjątkowy i rozpoznawalny. W dzisiejszych czasach intertekstualność sztuki często ogranicza się do powielenia. Jak udało Ci się tego uniknąć?

EO: Zaczynałem, kiedy nie było jeszcze tak wielu fotografów jak dziś. Miałem więc czas na stworzenie swoich znaków rozpoznawczych. Jestem otwarty i bezpośredni, i to bez wątpienia przekłada się na moje prace. Mój styl nie powstał jako działanie przemyślane, ale coś, co się rozwinęło w naturalnym procesie twórczym.

MD: Które spośród Twoich serii fotograficznych lubisz najbardziej?

EO: Większość z nich lubię tak samo, choć są takie, które są mi bliższe, na przykład Grief. Mam poczucie, że ta seria jest skończona i doskonale udało mi się w niej uchwycić moje poczucie czasu. Jest nie tylko dobra pod względem formy, ale i znaczenia. Wśród nich mogę wymienić również Blacks – moją pierwszą zamkniętą, osobistą serię zdjęć oraz Separation, w której pokazuję ruchome relacje między matką i dzieckiem.

Erwin Olaf, Rain, The ice carem parlor, 2004
Erwin Olaf, Rain, The ice carem parlor, 2004

MD: Inspiruje cię barok i style historyczne. Co jest w nich atrakcyjnego?

EO: Barok pociągał mnie we wczesnych etapach mojej kariery. Byłem zafascynowany wielkimi reżyserami lat 70., takimi jak Visconti. On był bardzo barokowy, a to przemawiało do mojej wyobraźni. To był okres, w którym uważałem, że więcej znaczy lepiej. Teraz myślę nieco inaczej. Stylem historycznym w większości posługuję się w pracach projektowych. Interesuje mnie głównie w kontekście dawnego malarstwa, w którym zazwyczaj było jedno, główne źródło światła. W mojej fotografii na co dzień posługuję się wieloma światłami. Te prace to w dużej mierze właśnie praca ze światłem, jego studium.

MD: Niektórzy uważają Twoje fotografie za prowokujące. Artysta powinien prowokować?

EO: Myślę, że sztuka musi prowokować do myślenia, rzucać inne światło czy perspektywę na dany temat. Jednak nie powinna prowokować dla samego wstrząsu, samej prowokacji. Nie jest wtedy skuteczna. Sztuka ma być pretekstem do nowego spojrzenia, w przeciwnym razie jest tylko czymś co wypełnia przestrzeń, nie spełniając żadnej funkcji.

MD: W jaki sposób pracujesz z modelem i czym jest dla Ciebie ten rodzaj pracy?

EO: Staram się jak najlepiej dotrzeć do osoby, z którą pracuję i daję jej odpowiednie wskazówki. Zawsze mam jednak nadzieję, że w naszej pracy pojawi się jakiś nieoczekiwany element. Dobrze, kiedy między fotografem, a modelem pojawia się pewna chemia, kiedy nadają na tych samych falach. Wtedy efekty pracy są najlepsze.

MD: Oprócz fotografii artystycznej, zajmujesz się również komercyjną. Jaka jest – Twoim zdaniem – różnica w pracy nad jedną i drugą dziedziną?

EO: Różnica jest taka, że przy zamówieniu zawsze pojawia się klient, który decyduje wraz ze mną o efekcie końcowym. Taka fotografia ma zazwyczaj sprzedać produkt: kosmetyki czy bilety do teatru. A zatem cel takiej pracy jest ściśle określony. Kiedy pracuję nad własnym projektem, wraz z moim zespołem, to ja decyduję o efekcie końcowym zdjęcia. Przez zdjęcia opowiadam moje historie. Lubię oba rodzaje pracy, choć są one zupełnie różne.

Erwin Olaf, Laboral Escena Gijon, Dama El Armino, 2008
Erwin Olaf, Laboral Escena Gijon, Dama El Armino, 2008

MD: Fotografowie, którzy według Ciebie zmieli bieg historii?

EO: We wczesnych latach twórczości bardzo inspirowali mnie Helmut Newton i Robert Mapplethorpe. To niezwykli twórcy, którzy sprawiają, że powraca się do ich prac. Nie sposób spojrzeć na nie tylko raz.

MD: Pod koniec pierwszego półrocza mogliśmy zobaczyć Twoją wystawę w gdańskim Muzeum Narodowym zatytułowaną „Choreografia emocji”. Jak wspominasz czas spędzony w Gdańsku?

Erwin Olaf, Berlin, Portrat 09 – 10th of July, 2012
Erwin Olaf, Berlin, Portrat 09 – 10th of July, 2012

EO: To była fantastyczna wystawa. Wybór moich prac był świetny, podobał mi się również sposób ich aranżacji. Z okazji wystawy został też wydany piękny katalog. Byłem bardzo szczęśliwy z tej okazji.

MD: Jakie są Twoje artystyczne plany na najbliższą przyszłość?

EO: Pracuję nad nową instalacją, która będzie zaprezentowana jeszcze w tym roku. Jesienią ukaże się również drugi tom mojego albumu, wydany przy współpracy z Aperture. Szykuję też kilka wystaw: w Nowym Jorku w mojej galerii, a także w Londynie, Chile, Turcji i Niemczech. W moim studio mamy więc obecnie wiele pracy. Wkrótce planuję również rozpocząć pracę nad moim pierwszym filmem długometrażowym.

Erwin Olaf, I am, 2009
Erwin Olaf, I am, 2009

Erwin Olaf – ur. w 1959 roku. Fotograf i reżyser filmowy. W latach 1977-1980 studiował dziennikarstwo w School of Journalism w Utrechcie.
Od 1981 roku pracuje jako fotograf niezależny, zajmując się fotografią artystyczną i komercyjną. W 1988 roku został laureatem pierwszej nagrody w konkursie Young European Photographer za serię zdjęć „Chessmen”. Od tamtej pory otrzymał wiele nagród i wyróżnień. W swoich pracach eksploruje tematy związane z wykluczeniem, wolnością osobistą czy poczuciem straty. Wśród jego klientów znalazły się największe marki światowe, m.in.: Audi, Diesel, Diet Coke, Elle, Heineken, Lavazza, Levi’s, Microsoft, Moooi, New York Times Magazine, Nintendo, Nokia czy Playstation. Żyje i pracuje w Amsterdamie.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *